<?xml version="1.0" encoding="utf-8" standalone="yes"?><rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"><channel><title>Blog on Incred</title><link>https://incred.pl/blog/</link><description>Recent content in Blog on Incred</description><generator>Hugo</generator><language>pl</language><lastBuildDate>Thu, 11 Jun 2026 00:00:00 +0000</lastBuildDate><atom:link href="https://incred.pl/blog/index.xml" rel="self" type="application/rss+xml"/><item><title>var_dump dla agenta: agentic coding w Symfony</title><link>https://incred.pl/blog/agentic-coding-symfony/</link><pubDate>Thu, 11 Jun 2026 00:00:00 +0000</pubDate><guid>https://incred.pl/blog/agentic-coding-symfony/</guid><description>&lt;p&gt;Większość zespołów używa agentów kodujących tak: agent czyta pliki, generuje kod, człowiek sprawdza, czy działa. To działa zaskakująco dobrze — i zaskakująco często kończy się pętlą „nie działa, popraw&amp;quot;, w której agent zgaduje przyczynę błędu, bo nie ma jak jej zobaczyć.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tymczasem Symfony jest frameworkiem, który o sobie &lt;em&gt;wie&lt;/em&gt; prawie wszystko: skompilowany kontener, profiler z pełnym zapisem każdego requestu, dziesiątki komend &lt;code&gt;debug:*&lt;/code&gt; i &lt;code&gt;lint:*&lt;/code&gt;. Przez lata budowaliśmy tę introspekcję dla ludzi. Temat właśnie wszedł na główną scenę — na czerwcowym SymfonyOnline jednym z punktów programu jest &lt;a href="https://symfony.com/blog/symfonyonline-june-2026-symfony-mate-real-runtime-context-for-ai-coding-assistants"&gt;Symfony Mate, „real runtime context for AI coding assistants&amp;quot;&lt;/a&gt;. Ten wpis jest o tym, co się za tym hasłem kryje w praktyce: jak podać introspekcję frameworka agentowi — i co się wtedy zmienia.&lt;/p&gt;</description></item><item><title>Zatrudniłeś software house. Kto pilnuje Twoich interesów?</title><link>https://incred.pl/blog/software-house-bez-nadzoru/</link><pubDate>Fri, 15 May 2026 00:00:00 +0000</pubDate><guid>https://incred.pl/blog/software-house-bez-nadzoru/</guid><description>&lt;p&gt;Software house ma dobrych programistów i uczciwe intencje — w większości przypadków to po prostu prawda. A mimo to projekty zamawiane przez firmy bez własnego działu IT regularnie zbaczają z kursu. Nie dlatego, że ktoś oszukuje. Dlatego, że wszystkie techniczne decyzje w projekcie zapadają po jednej stronie stołu — a po Twojej stronie nikt nawet nie wie, że właśnie zapadły.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dobra wiadomość: do pilnowania własnych interesów nie potrzebujesz studiów informatycznych. Większość przewagi, jaką daje osoba techniczna w tych rozmowach, sprowadza się do kilku pytań — i umiejętności czytania odpowiedzi. Oto trzy z nich, z historii, które widziałem z bliska.&lt;/p&gt;</description></item></channel></rss>